Skąd to się wzięło?
Nie wymyślono nic lepszego niż PVA!- mówię do siebie w myślach i staram się zatrzymać karpia przed piękną kępą grążeli, w której kierunku uparcie podąża. Ryba jest silna i bardzo uparta ale zmienia kierunek i odbija w kierunku stoku i głębszej wody. Dobrze – myślę sobie, bo zbliża się burza a ja trzymam w ręku ponad 3 metrowy piorunochron wykonany z włókna węglowego! Podobno taki materiał przewodzi dobrze prąd;>> Brrr, wolę się nie przekonać…. Naprężam żyłkę mocniej i mocniej, próbuję oderwać karpia od dna ale nie bardzo chce. Uparcie krąży przy dnie a nawet odjeżdża po kilka metrów z hamulca…Zaczynam czuć się nieswojo, bo niebo jest granatowe i już widać w oddali błyskawice… Ile upłynęło od brania? 15 ? 20 minut? Jakoś tak. Dość długo, teraz troszkę warto by poluzować, bo szkoda każdej ryby z dzikiej wody… Ale zbliżająca się burza przekonuje mnie, że żaden karp nie jest wart spotkania z bogiem piorunów;)) Forsuje hol i wreszcie widzę kształt przy powierzchni. Kurcze, jaki długi – mówię na głos, bo ryba na końcu zestawu wyglądała na metr! Ale jakaś wąska karku, czyżby amur? Niee, dziwne chodzi, jak na amura, raczej karp, ale może podpiął się pod pyskiem i dlatego tak muruje? Przekonałem się po kolejnych 10 minutach. W podbieraku zameldował się 96cm lustrzeń. Bardzo smukłej budowy z naprawdę wielką płetwą ogonową. Niecałe 14kg. Za to kondycja na medal! Pierwszy raz miał kontakt z hakiem, wybiegany, nic dziwnego, że tak walczył! Ale do rzeczy, jak się dobrałem do karpi z wody, na której nie łowią karpiarze, bo podobno karpi nie ma?
Nie wymyślono nic lepszego niż PVA!- mówię do siebie w myślach i staram się zatrzymać karpia przed piękną kępą grążeli, w której kierunku uparcie podąża. Ryba jest silna i bardzo uparta ale zmienia kierunek i odbija w kierunku stoku i głębszej wody. Dobrze – myślę sobie, bo zbliża się burza a ja trzymam w ręku ponad 3 metrowy piorunochron wykonany z włókna węglowego! Podobno taki materiał przewodzi dobrze prąd;>> Brrr, wolę się nie przekonać…. Naprężam żyłkę mocniej i mocniej, próbuję oderwać karpia od dna ale nie bardzo chce. Uparcie krąży przy dnie a nawet odjeżdża po kilka metrów z hamulca…Zaczynam czuć się nieswojo, bo niebo jest granatowe i już widać w oddali błyskawice… Ile upłynęło od brania? 15 ? 20 minut? Jakoś tak. Dość długo, teraz troszkę warto by poluzować, bo szkoda każdej ryby z dzikiej wody… Ale zbliżająca się burza przekonuje mnie, że żaden karp nie jest wart spotkania z bogiem piorunów;)) Forsuje hol i wreszcie widzę kształt przy powierzchni. Kurcze, jaki długi – mówię na głos, bo ryba na końcu zestawu wyglądała na metr! Ale jakaś wąska karku, czyżby amur? Niee, dziwne chodzi, jak na amura, raczej karp, ale może podpiął się pod pyskiem i dlatego tak muruje? Przekonałem się po kolejnych 10 minutach. W podbieraku zameldował się 96cm lustrzeń. Bardzo smukłej budowy z naprawdę wielką płetwą ogonową. Niecałe 14kg. Za to kondycja na medal! Pierwszy raz miał kontakt z hakiem, wybiegany, nic dziwnego, że tak walczył! Ale do rzeczy, jak się dobrałem do karpi z wody, na której nie łowią karpiarze, bo podobno karpi nie ma?
Punktowe zanęcanie podczas zasiadki jest bardzo skuteczne. Przy wywózce korzystamy z łodzi i wszystko jest proste. Kilka kulek wysypanych na zestaw, plus trochę ziaren lub pelletu załatwia sprawę. Problemy zaczynają się, jak trzeba zarzucać. No, ale wymyślono PVA. Tutaj możliwości jest wiele. W worki, siatki i tunele można nasypać w zasadzie wszystkiego. Na nitkę lub taśmę można nawlec połówki bądź całe kulki. Minus PVA, szczególnie worków? – trudno rzucać celnie a daleko to już abstrakcja.
No właśnie, a ja muszę wrzucać się na stok pod drugi brzeg wąskiej zatoki. Przy ciężarkach 90g mogę się tam wrzucić jedynie z 2-3 kulkami na nitce PVA. Używam miękkich, szybkich parabolek Pelzer Pro Royal i nie mogę mocniej ich obciążać workiem czy tunelem. A 90m trzeba machnąć. Na szczęście, już na początku sezonu trafiła w moje ręce Hot Spot Paste.


Samo opakowanie robi wrażenie. 2 kg to nie mało. Trzy smaki do wyboru: Scopex-Cream(żółta), Truskawka(czerwona, hehe, jakby mogła mieć inny kolor;) i Zielona Małża(kolor też ma zielony). Ciekawa jest konsystencja pasty. Minimalnie ciągnie się w rękach ale nie klei się do rąk. Najbardziej przypomina mi plastelinę albo dobrze wyrobiony mix. Do oklejenia ciężarka potrzebna jest już niewielka ilość. Wystarczy warstwa ok. 2-3mm. Pasta doskonale trzyma się ciężarka. Zestaw ściągany powoli po 7-8 godzinach zachowuje resztki pasty, co oznacza, że możemy być spokojni, że całą noc zestaw „pracuje”. Właśnie praca pasty jest wręcz zadziwiająca. Najlepiej widać to wrzucając kulkę z pasty do szklanki z wodą. Gołym okiem widzimy, jak dosłownie po kilkunastu sekundach z kulki zaczynają odrywać się (a może wypływać?) kawałeczki, hmmm, nie wiem, jak je nazwać, bo wyglądają jakby pasta powierzchniowo zmieniała konsystencję na płynną. Trudno to opisać, najlepiej zobaczyć na własne oczy. Tak czy owak, pasta pracuje praktycznie od razu. Mimo to, kulka o średnicy 10mm rozpuszcza się całkowicie po ok. 3-5 godzinach. Szybkość rozpuszczania się pasty zależy oczywiście od temperatury wody, uciągu oraz drobnicy.
Po kilkunastu, kilkudziesięciu minutach, widzimy, jak wokół kulki z pasty tworzy się chmura aromatu a cząstki cały czas odrywają się i wypływają ku powierzchni.
O tym, jak pasta działa przekonałem się już na początku maja, gdy z Darkiem testowaliśmy nowe łowisko koło Drawska Pomorskiego. Karpie nie chciały współpracować, bo każdy pamięta, jaki mieliśmy maj: zimno, ciągłe zmiany ciśnienia i deszcze. Sypać obficie nie było po co, bo i woda przy brzegu jakoś ok. 13 stopni a i ryby nieaktywne. Brania na dobre zaczęły się dopiero po tym, jak zacząłem oklejać ciężarek skrajnej wędki pastą. Do wieczora oklejałem już wszystkie trzy zestawy (na Wolicznie wolno łowić na 3 wędki). Rano jestem niewyspany ale szczęśliwy w nocy wstawałem 8 razy do brania. Rano słyszę: daj mi też. I już wszystkie kije pastowane;))) W sumie złowiliśmy ok. 30 karpi w tym trzy ponad 15kg, co jak na 3 dniową zasiadkę jest przyzwoitym wynikiem.
Zauważyłem pewną prawidłowość: konkretne pasty zazwyczaj dobrze komponują się z określonymi kulkami. Więc tak : scopex –cream sprawdziła się z kulkami Pelzer VisonX Mystery Dope (konopie, kokos i nasiona traw;) – jak widać karpie też lubią przypalić;)), Element Proton TFB (owocowy)- na te kulki o kalibrze 28mm złowiliśmy największe ryby. I nic dziwnego, w czerwcu w Niemczech złowiono na nie dwie ryby powyżej 30kg – najpierw Mario Winnikes z Pelzer Team złowił Zeusa o masie 36,30kg a kilkanaście dni później sam Markus Pelzer złowił karpia pełnołuskiego na Rekord Świata!!! (Mary, która dobiła do 39,90kg!). oraz Wanilia z serii Expert Pro Amino Moselli, Truskawkowa – Truskawkowy Dżem VisionX oraz Truskawka Expert Pro Amino, Zielona Małże – tutaj najlepiej spisuje się konfiguracja nieśmiertelnego Matrix (teraz MTX – ach te długie ręce braci Wachowsky;)), Pelzer Sushi oraz nowy Element Proton MCS (ryba&skorupiaki) oraz tradycyjny The Element (na bazie larw ochotki).


Otrzymałem również kilka fotek karpi od kolegów z Pelzer Team, którzy wręcz nałogowo używają Hot Spot Paste. Mają to szczęście, że jako testerzy dostali ją w swoje łapki już w zeszłym roku, a my dopiero od 2010roku.


W Niemczech i we Francji pasta jest wykorzystywana przez karpiarzy nie tylko do oklejania ciężarków. Można nią również okleić samą kulkę oraz ciężarek, wtedy mamy super pracującą zanętę i przynętę. Można również okleić pastą kamień i wrzucić go w łowisko. Jeżeli kula z pasty będzie wielkości pomarańczy, to mamy łowisko zanęcone chmurą aromatu i smaku nawet przez dwie doby!
Podziękowania za fotki dla Juergen'a Proske i Ralph'a Stiebler'a z Pelzer Team. Fotki tych karpiarzy możecie obejrzeć na bloogu na stronie: http://www.pelzerbaits.eu



