To pytanie zadają sobie ci mniej doświadczeni, czy początkujący karpiarze, jak również i ci z dużym bagażem doświadczeń, zaprawieni w bojach na różnych wodach. Postaram się przedstawić kryteria, jakimi ja się kieruję w doborze odpowiedniego montażu.
Na dobór odpowiedniego obciążenia ma wpływ kilka niezależnych od siebie czynników.
- Pierwszy, to sposób samego wędkowania, rzut, czy wywózka.
- Drugi, to odległość łowiska od brzegu.
- Trzeci, to ukształtowanie dna, ilość zaczepów, roślinności.
- Czwarty, to twardość lub zamulenie dna.
Rozpatrując sam sposób wędkowania, niewątpliwie montaż ma wpływ na odległość rzutu.
Do dalekich i ekstremalnie dalekich rzutów idealnie nadaje się obciążenie centryczne.
Stawia ono mniejszy opór przy rzucie, przez co pozwala osiągnąć lepszą celność i odległość rzutu. W przypadku wywózki odległość oczywiście nie ogranicza wyboru zestawu, decydują tu tylko warunki na dnie i odległość łowiska od brzegu.
Zanim zacznę o warunkach na dnie, chcę wspomnieć o pewnym szczególe w pracy safety i centrycznego ciężarka. Mianowicie przy zastosowaniu obciążenia bocznego podczas brania występuje początkowy luz nie pozwalający przekazać obciążenia na haczyk i co za tym idzie opóźnia samozacięcie się karpia. Jeśli więc komuś chodzi o skonstruowanie zestawu błyskawicznie zacinającego rybę, powinien wybrać montaż za pomocą ciężarka centrycznego.
Bardzo często bezpośrednio przy dobrych żerowiskach karpi występują podwodne zawady, kołki, kamieniska, gęsta roślinność itp. Chcąc łowić w takich miejscach narażamy się na utratę ryby przez ugrzęźnięcie zestawu w zaczepach, a powodem tego często jest zaklinowanie się ołowiu w zaczepie. Sposobem na uniknięcie tych kłopotów jest zastosowanie obciążenia bocznego na klipsie samo wypinającym. W przypadku zaklinowania ołowiu w zaczepie następuje jego wypięcie i uwolnienie zestawu z karpiem na końcu zestawu.
W przypadku wywózki na duże odległości powyżej 300 metrów jesteśmy zmuszeni używać dużych obciążeń rzędu 250 -350 gram. Wynika to z faktu, że mniejsze obciążenia są wyciągane z łowiska przez żyłkę, na którą woda przekazuje duży napór. Ze względu na odległość i masę ciężarka istnieje przy holu możliwość zaklinowania sie jego w napotkanych zawadach. Zdecydowanie w takim przypadku stosuję obciążenie boczne na klipsie samo wypinającym.
Jest jeszcze jeden przypadek, kiedy stosuję obciążenie boczne, a mianowicie łowienie na mulistym dnie. W zależności od grubości warstwy mułu możemy zastosować różne warianty obciążenia bocznego. Ogólna myśl jest taka, żeby zminimalizować możliwość zatopienia z mule całego zestawu. Przy łowieniu na dużym mule polecam łowienie z wywózki, nawet na krótkie odległości, gdyż przy rzucaniu zestawem nigdy nie mamy pewności jak głęboko ugrzęźnie nasz zestaw i czy istnieje jakakolwiek prezentacja kulki przynętowej. Osobiście opowieści, że karp wyszuka kulki nawet w metrowym mule wkładam między książki. Oczywiście nie kwestionuję tego, że jest to możliwe, ale nie chcę czekać, aż moja potencjalna zdobycz przekopie tonę mułu, lecz staram się zapewnić prezentację przynęty. W tym celu boczne obciążenie umieszczam na troku z amnezji o długości odpowiedniej do głębokości zapadania się danego ciężarka w mule.
Przy wywózce można długość troka określić przez próby w miejscu łowienia, przy zarzucaniu niestety nie. Trzeba wówczas wybrać intuicyjnie potencjalną długość troka. Zastosowanie takiego obciążenia powoduje to, że żyłka główna i przypon znajdują się w jednej płaszczyźnie, co przy łowieniu na przykład na zestawy przelotowe zapobiega powstawaniu zbędnych oporów, a co najważniejsze przynęta spoczywa na mule i prezentuje się atrakcyjnie dla karpia.
W pozostałych warunkach staram się używać obciążenia centrycznego. Centryczne obciążenie jak już wspomniałem pozwala znacznie dalej rzucić zestawem, ma szybszą pracę przy samo zacięciu i zdecydowanie mniej się plącze przy rzucie. Bezwzględnie nie na muł, nie w zawady, nie na długie wywózki.

Źródło Karpmax



